Było, ale nie minęło
Ostatni rok nachętniej zniszyczyłabym, tak jak pozbywam się kartek z kalendarza. Małymi kroczkami wkracza spokój, bo o zapomnieniu mogę zapomnieć, a coraz częściej pojawia się banan. To jeszcze nie tak jak być powinno, ale metoda małych kroczków się sprawdza.
Bawi mnie kiedy uczę się siebie. Bawi mnie, że wiem czego chcę i mówię to otwarcie. Udawanie drazni tak samo jak zamykanie, bo w końcu ileż można. Smiałam się, że napiszę instrukcję gdybym znowu popadła w letarg, ale teraz mam leniucha.
Znienawidzone zakupy zaczęły sprawiać przyjemność, a i mieszkanie na tym zyskuje. Do cholery teraz , to mój dom i czas przywrócić go do życia. Po głowie chodzi remont, plan już gotowy, wykonawca czeka na skinienie, ale to później. W głowie jeszcze mnóstwo innych planów, ale pierwsze zajmuje długo oczekiwany urlop. Chyba zacznę się pakować :P
2011-06-30 18:31:47 skomentuj (0)
Czas
Zawsze się wściekałam, że czas leci zdecydowanie za szybko. Dzisiaj cieszę się, że zostało parę tygodni i od niepamiętnych czasów jadę na długi urlop. To chyba moje pierwsze wakacje bez dzieci i jakoś mi z tym dziwnie. Z wielką radością poczyniłam zakupy butów i nowego bikini. Jakoś mam w dupie czy jest wałeczek, oponka, czy tez inne mankamenty. Nad takimi duperelami niech się martwią inni.
Za to pierwszy raz miałam dylemat z wyborem kostiumu. Przewertowałam chyba wszystkie sklepy internetowe w kraju jak i u angoli, bo też oni mają największy wybór na mój biust. Cholera jak nie kolor, to fason, to znowu brak rozmiaru, a to cena powalająca na kolana, aż wreszcie okazało się, że pierwszy wybór jest tym najlepszym i to tuż pod nosem. Wróciłam i jakby na mnie czekał. Pod pachę i do kasy, a jedyne nad czym się zastanawiałam to dobór pareo.
Teraz jedyne nad czym się zastanawiam, to tylko kiedy się zacząć pakować i co.
Jadę, nareszcie jadę i dobrze mi z tą myslą.
2011-06-20 19:22:40 skomentuj (0)
Wakacje
Plany poczynione, ale teraz pytanie w ilu procentach uda się to zrealizować.
Stęskniłam się za Anglią, za jej soczystą zielenią, za dużą wilgotnością, za powolnością i brakiem pruderii, a najważniejsze za przyjaciółmi. To ma być wzajemny prezent i jedyny w swoim rodzaju. Pytanie czy zacząć od Manchester czy Notthingham.
Tęsknię też za gorącą plażą, piaskiem, górami, kamieniami i w zasadzie chyba da się to pogidzić :)
Niech żyją wakacje i anioły :)
2011-03-17 12:34:04 skomentuj (0)